Nigdy nie jest tak, żeby jakoś nie było

Nie będę nigdy tu ściemniać, że cieszę się, że Florek jest wcześniakiem, ani że doceniam to, co los mi zgotował, a już na pewno nie będą jedną z tych, co to uważają, że cierpienie uszlachetnia i w ogóle to fajnie się stało. Powiem za to, jasno i dosadnie, że BEZNADZIEJNIE jest być mamą wcześniaka, a jeszcze gorzej jest być samym wcześniakiem i co do tego nie mam wątpliwości ani ja, ani pewnie większość mam, ani przede wszystkim lekarze. Trudno też wierzyć mi w to, że ‚nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło’, bo choć nie wiem jak się postaram, to nie umiem znaleźć jakichś dobrych konsekwencji retinopatii, wodogłowia, czy dysplazji. Przesrane jest też jeżdżenie do szpitala codziennie, przez często kilka miesięcy i wysłuchiwanie raz lepszych, raz gorszych informacji. Nie ma też niczego fajnego w tym, że wcześniak, nawet jak już wyjdzie do domu, to się na niego dmucha i chucha, żeby nie złapał żadnej infekcji i nie wrócił do szpitala. Przykro jest też rodzinie i przyjaciołom, kiedy dowiadują się, że dziecko zobaczą najwcześniej za miesiąc, dwa, czy trzy, bo akurat okres przeziębieniowy w pełni. I wreszcie, na pewno nie uczynią życia piękniejszym, ciągłe kontrole u lekarzy, psychologów i fizjoterapeutów. 

Ale! Nigdy nie jest tak, żeby jakoś nie było. I kiedy wydaje ci się, że tym razem to już naprawdę nie dasz rady, nagle okazuje się, że z niewiadomych źródeł ta siła jakoś napływa i żyjesz dalej. Uczysz się nowej rutyny i nowej rzeczywistości i na pewno na początku jest ci cholernie źle i swoim myśleniem jeszcze pogarszasz swój stan, ale z czasem wszystko wraca do normy… tej nowej normy. Zaczynasz cieszyć się z małych i niepozornych osiągnięć, na które nikt normalne nie zwróciłby uwagi. Wzruszysz się na widok swojego dziecka w mocno za dużym ubranku, zapłaczesz, kiedy zauważysz, że cię widzi i słyszy, będziesz cały wieczór uśmiechać się, bo zjada już o 3 mililitry mleka więcej niż wczoraj, porozsyłasz do najbliższych zdjęcia, żeby pochwalić się, że potrafi ciumciać smoczek, będziesz mieć go za największego na świecie bohatera, bo właśnie przestał potrzebować wspomagania oddechu… i tak dalej. 

I tak naprawdę będziesz szczęśliwa, gdzieś tam, w głębi, w jakiś całkiem porąbany sposób. Bo kiedy tylko przestaniesz myśleć o tym, jak bardzo ci źle i zastanawiać się, jak to będzie w przyszłości, a zaczniesz zwracać uwagę na to, co dzieje się TU I TERAZ, to okaże się, że aktualnie masz nawet całkiem sporo powodów do uśmiechu. A wtedy korzystaj z tego! Bo nie wiesz, co będzie jutro… 


2 komentarze:

  1. Smutne a prawdziwe! Wzruszyłam się czytając ten tekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że dobrze zawarłam w tym tekście, to co czuję! ❤️

      Usuń

Copyright © 2014 #instawcześniak i co dalej? , Blogger