Karmienie piersią… inaczej



Chociaż ja nazwałabym to raczej karmieniem piersią: trudniej, upierdliwiej, czasochłonniej, niewdzieczniej… Bo to naprawdę ciężki kawałek chleba. Żeby KPI było skuteczne i trwało jak najdłużej należy odciągać co najmniej osiem razy na dobę, po 15 minut na każą pierś, co daje nam 4 bite godziny dziennie (chyba, że dysponujemy laktatorem podwójnym, to możemy skrócić ten czas o połowę), a do tego trzeba doliczyć także czas na mycie, wyparzanie, pakowanie, mrożenie, rozmrażanie i… zajmowanie się dzieckiem. Brzmi jak szaleństwo, prawda? Ale kiedy zgodzimy się co tego, że mleko matki jest niezaprzeczalnie najlepsze dla dziecka, to szybciutko zdamy sobie sprawę z tego, że WARTO. Warto poświęcić każdą minutę, gwarantuję. Choć na początku radziłabym każdej mamie, by tę energię, którą mają dziś, włożyły raczej w to, by zrobić absolutnie wszystko, co tylko możliwe, by przejść na samą pierś, bo to jest po prostu wygodniejsze. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że są sytuacje, w których karmienie piersią jest niemożliwe i dlatego odpowiednie wsparcie w kwestii KPI jest w takich sytuacjach kluczowe. 

Na początek kilka fun faktów:
  • Piersi wiedzą, że opróżnia je maszyna, a nie dziecko, dlatego regularność i dokładne trzymanie się godzin odciągania jest kluczowe dla powodzenia karmienia piersią inaczej. Nawet jednorazowa przerwa w odciąganiu, dłuższa niż 4 godziny, może skutkować spadkiem ilości mleka w kolejnych dniach.
  • Przez pierwsze tygodnie po porodzie laktacją kierują hormony. Mleka jest dużo, mogą pojawić się bolesne zastoje i zapalenia, ale wtedy NIE NALEŻY zmniejszać ilości odciągań w ciągu doby, ani wydłużać przerw. Może się okazać, że po stabilizacji laktacji ilość mleka zacznie drastycznie spadać. Dlatego pierwsze tygodnie są kluczowe i im częściej odciągamy, tym lepiej.
  • Lepiej odciągać częściej, a krócej. Zmniejszenie ilości odciągań na rzecz dłuższych sesji, może spowodować że z czasem, sesje będą musiały stale ulegać wydłużeniu, by zebrać odpowiednią ilość pokarmu. Natomiast częstsze przystawianie laktatora do piersi będzie informacją dla organizmu, że mleka jest za mało i trzeba produkować go więcej.
  • Kobieta kobiecie nie równa. To, że czyjeś piersi produkują zadowalającą ilość pokarmu, przy odciąganiu cztery razy na dobę, to wcale nie oznacza, że u Ciebie będzie tak samo. Myślę, że nie warto ryzykować. 
  • Właściwie w każdej chwili możesz zwiększyć ilość mleka, ale po stabilizacji jest to znacznie trudniejsze. Dlatego im więcej pracy włożysz w odciąganie przez pierwsze tygodnie, tym łatwiej będzie Ci później.

Uniwersalne rady dla każdej początkującej mamy, karmiącej piersią inaczej

  • Udaj się na wizytę do Certyfikowanego Doradcy Laktacyjnego (ich listę znajdziesz tu). Jeśli nie uda się mu pomóc w kwestii przejścia na pierś, to z całą pewnością doradzi Wam, co robić, by odciąganego mleka było jak najwięcej.
  • Kup laktator na dwie piersi (ja mam ten). To najlepsza inwestycja, jaką możesz sobie zafundować, bo dzięki niej znacznie ograniczysz czas sesji, a jak się pewnie szybko przekonasz - w KPI czas to to, czego najbardziej będzie Ci brakować ;).
  • Odciągaj co najmniej osiem razy na dobę, po 15 minut na jedną pierś. Chociaż przez pierwsze tygodnie radzę odciąć co 2 godziny w ciągu dnia, a w nocy co 3 godziny. Gwarantuje, że przyniesie to najlepsze rezultaty.
    • Odciąganie laktatorem pojedynczym: są dwie metody, albo: 775533, czyli odciągamy na zmianę - jedna pierś 7 minut, druga 7 minut, jedna 5 minut, druga 5 minut i tak dalej; albo: PÓŁ NA PÓŁ, czyli 15 minut jedna pierś i 15 minut druga pierś. To, która metoda najlepiej sprawdzi się u Ciebie, to okaże się w praniu. Ja odciągałam przez pierwsze 3 miesiące metodą 775533 :).
    • Odciąganie laktatorem podwójnym: przystawiamy laktator do obu piersi i odciągamy przez 15 minut. Dla mnie przejście na podwójny laktator było najlepszą decyzją ever.
  • Jeśli prześpisz sesję, nie czekaj kolejną! Odciągnij natychmiast, a później idź już zgodnie z harmonogramem. 
  • Postaraj się zsynchronizować karmienie z odciąganiem. O ile to w ogóle możliwe, bo zdaję sobie sprawę z tego, że są różne dzieci, ale u mnie ta metoda się sprawdziła. Układałam sobie Floriana przed sobą, na poduszce klinie, sama podłączałam się do laktatora, jedną ręką podtrzymując butelki (lub podkładając pod nie poduszkę), a drugą karmiłam syna. 
  • Raz dziennie stosuj tzw. "power pumping", a co to takiego, można przeczytać TU.
  • Nie poddawaj się! W KPI będą przychodziły wzloty i upadki. Raz będziesz mieć więcej mleka, raz mniej. Nie rezygnuj, nie zniechęcaj się. W pewnym momencie odciąganie stanie się dla Ciebie tak bliskie, że trudno będzie Ci się z nim rozstać :). 

Jak przechowywać mleko?

Poniżej zdjęcie z aktualnymi zaleceniami dotyczącymi przechowywania mleka kobiecego. Od siebie dodam tylko, że mleko z kilku odciągnięć można łączyć! Mnie w szpitalu probowano wmówić, że jest inaczej, a to kompletna bzdura. Można, tylko należy pamiętać, żeby porcje te były jednakowej temperatury :). 





I choć to całe KPI wygląda strasznie i przerażająco, to gwarantuje, że dasz radę! Że jeśli idzie o zdrowie Twojego dziecka, to zrobisz wszystko, by dać mu to co najlepsze i ja w Ciebie wierzę!


U mnie, po pięciu miesiącach odciągania udało się przejść na pierś. Przez kolejne trzy miesiące jednak wciąż leciałam na dwa fronty - piersi i laktatorze, bojąc się, że „coś” złego jeszcze się może wydarzyć. Zgromadziłam w ten sposób chyba ze 300 zamrożonych woreczków z mlekiem i nawet jeśli teraz będę miała je wyrzucić, to wiecie co? BYŁO WARTO.

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące karmienia piersią inaczej, to śmiało! :) 

1 komentarz:

Copyright © 2014 #instawcześniak i co dalej? , Blogger